środa, 18 maja 2011

Plemiona literackie: nowy blog

otwarcie nowego bloga "plemiona literackie eweliny jarosz"

Blog powstał po powrocie z przynajmniej dwóch podróży, jakie odbyłam w ciągu ostatnich dwóch lat po performatywnych krawędziach kreacji autorskiej tożsamości. Trudno mi oceniać ich efekty - powstały bardziej i mniej udane teksty. Tuż za mną, na podłodze, leżą dwa znoszone kostiumy, w których nieco odległym jednak widoku wciąż urzeka mnie przechowywana pamięć dziecięcej pretensjonalności, z jaką były noszone. "Apostołka XXI wieku" - to może brzmieć niesamowicie, jak odmiana ostrej feministycznej psychodelii; "Czarna Owca Apostołki"  jako zanurzenie się, cofnięcie przed Apostołkę, w kłębowisko własnych literackich "przedsądów". Z nielicznymi wyjątkami, obecność tych dwóch rozproszonych i hermetycznych literackich bytów - Apostołki i jej Owcy - nie uzasadniła jednak stanu skupienia tekstów, którym nadałam postać ich autorstwa. Było to autorstwo przeważnie rzekome, jeśli nie wysoce domniemane, chociaż z pewnością dałoby się na ten temat powiedzieć cokolwiek więcej. Nie ulega jednak wątpliwości, że za wiele w kwestii powiązań zostało niepotrzebnie uwydatnione, za wiele też spłynęło na karb literackich wyobraźni moich czytelników, w związku z czym pojawił się dylemat niespójności, która nie może już dłużej być inspirująca.

Jednak porażka moich dwóch bohaterek jako autorek zbioru opowiadań "Przebieranki", może skrywać w sobie nadzieję na drobne zwycięstwo. Kwestia rzekomego autorstwa wciąż bowiem pozostaje nierozstrzygnięta. Obejmuje ona i wykracza jeszcze poza napięcia między tymi, którzy czytają, a tą, która opowiada; poza współczesną wersję destabilizującego antynaturalizmu rodem z pastwiska, które robi się za ciasne i nie sposób już na nim dostać porządnej kolacji; poza heroiczny kamp i pokrętny, wijący się erotyzm, który nie jest tożsamy z sublimacją seksualności - nadmiar, którego nie sposób zamaskować samowydarzającym się zamgleniem odpowiedzialnych za literaturę oczu i zrzuceniem wężowej skórki.

Właściwie nie miało być żadnych plemion i nie chodzi o to, żeby od razu sypać sobie popiół na głowę.Jednak po tak wyczerpującym ekscesie, jaki miał miejsce - i jednocześnie wypalającym się na boku fermencie - pojawiła się potrzeba bardziej oszczędnej formuły i formy bloga, które mieściły by w sobie więcej znaczeń niż poprzednio. Począwszy od tego, że "Plemiona" biorą na siebie cały indywidualizm poszczególnych, rozpisywanych przez jedną osobę głosów, postaci, narracji, światów, kosmicznych konstelacji, rzeczywistości i rozmaitych porządków bez faworyzowania na dłuższą metę żadnego z wymienionych. Jeśli zdarzy się, na przykład, jednostka dominująca i bardziej wyrazista niż inne, zostanie uważnie wysłuchana, lecz plemiona dążyć będą do tego, by jako zgromadzenie o własnej mądrości nie dać zapanować na łamach bloga wyłącznie jej charyzmatom. W tym wprowadzeniu, pisanym z perspektywy orbitowania wokół jednej kwestii, zależy mi zatem na tym, by ten nowy rodzaj literackiego nieposkromienia, o którym myślę, zawierał w sobie dawkę uspołecznienia, potrzebną każdemu czytelniczemu ognisku.

Oprócz opowiadań na blogu pojawiać się będą również inne teksty, które nieco na wyrost określiłabym jako konwencje namysłu nad literaturą.

                                                                                                                                              pozdrawiam!
                                                                                                                                              ewelina jarosz

4 komentarze:

  1. Pozdrawiam!

    Anna Poczobutt

    OdpowiedzUsuń
  2. coś mi tu ten wpis pierwszy grafomańsko zabrzmiał. takie dojrzewanie na siłę, ale zobaczym.

    OdpowiedzUsuń
  3. O znawczyni literatury przyszła obsikać teren ;-)

    OdpowiedzUsuń
  4. nie trza być znawczynią. dawaj jakiś normalny tekst tutaj.

    OdpowiedzUsuń