sobota, 14 lutego 2015

Dziesiąta fala feminizmu




Kręgosłup Ziemi drży, kiedy po trzeciej fali feminizmu naciąga dziesiąta – fala miłości –potykając się o czasoprzestrzeń historii. Żeby nie było nudno, pędzi reprodukując sama siebie w trzech postaciach: dziewczynka-kobieta-staruszka. Wszystkie odsłony i przetasowania jej oblicza są wspaniałe i pogrążone w samozachwycie nad klarownością ukrytej przed oczami zwolenników i zwolenniczek zwanego Bogiem siłą rozspójnionej struktury - klarownością powracającej więzi między jedną-lecz-nie-tą- samą-Sobą.

Nie po raz pierwszy strumieniami przetacza od jednej do drugiej strony niepokojące widoki, rozwarstwienia terenu, drażniące, niepisane wypełnianie godzin, kolejnych dni i wieków. Świat staje się giętki, gdy obleka go miłość. Świat staje się cierpki, gdy znajduje się w jej cieniu. Wzbierają jej piersi, że za chwilę ich nie ma. Wahają się ramiona sięgające powietrza. Nie odchodzi cała od przytwierdzenia, lecz odradza warunki swej niesławnej kariery. Wy też powinniście znać swoje, bo jeśli kiedyś w was uderzy, to przynajmniej jedno ucho będzie wtedy duże jak bak autobusu.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz